środa, 11 listopada 2015

Rozdział XII

  Po przyjściu z wczorajszej randki miałam zadzwonić do Cat, opowiedzieć jej o moim spotkaniu z Justinem i jej z Austinem, ponieważ po pierwsze musiałam komuś opowiedzieć jak cudownie było, a po drugie byłam strasznie ciekawa jak jej udało się spotkanie i czy wszystko sobie poukłądali, ale byłam padnięta i emocje, które miały miejsce w restauracji, a później w aucie długo nie opadały i byłam cały czas myślami na spotkaniu.Dopiero dzisiaj rano gdy się ocknęłam i zaczęłam realnie myśleć zadzwoniłam do dziewczyny:
-Hej Cat- przywitałam się z uśmiechem.
-O, hej Bella- zaśmiała się.
-I jak tam twoje wczorajsze spotkanie z Austinem?- zapytałam i wygodnie rozsiadłam się na łóżku.
-Było świetnie!- pisnęła.- ale wiesz co, ja ci to muszę opowiedzieć na żywo, a nie przez telefon- zaśmiała się.
-No to wbijaj do mnie, co?- zapytałam z lekką nadzieją.
-No jasne stara, niedługo u ciebie będę.
-To pa.- dałam jej "całusa" i rozłączyłam się. Zamknęłam jeszcze na chwilkę oczy aby się ocknąć w stu procentach i odkładając telefon na biały stolik nocny, wyszłam spod swojej białej pościeli w słodkie, różowe serduszka. Na nogi włożyłam słodkie misiowate łapcie i udałam się do łazienki. Weszłam pod szybki prysznic ponieważ wczoraj nawet takiej czynności nie mogłam wykonać i nawet o tym nie myślałam. Podczas gdy na moje ciało spadały krople wody, a ja otulałam się różowym zapachem żelu do ciała byłam myślami w aucie Justina podczas naszej rozmowy. "Wiesz, chyba się w tobie zakochuje". Gdy sobie to przypomniałam, natychmiast moje ciało przebiegły ciepłe dreszcze i przyjemne uczucie w brzuchu. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym wszystkim i wyszłam spod prysznica wycierając się w puchaty, biały ręcznik i nakładając trochę kremu do ciała na moją skórę, która była zawsze sucha. Włosy szybko wysuszyłam i po dziesięciu minutach wyszłam z łazienki do swojego pokoju i podchodząc do szafy aby włożyć coś na siebie. Wybrałam na dzisiaj standard czyli białą bluzkę, jeansowe spodenki, czarne vansy i kilka bransoletek na lewą dłoń. Pomalowałam jeszcze rzęsy tuszem i byłam gotowa aż przyjdzie Cat. Usiadłam wygodnie na fotelu i zaczęłam przeglądać facebooka, twittera, instagrama i snapa. Od tych aplikacji byłam uzależniona. Na snapie zobaczyłam zdjęcia Weroniki z jakimś chłopakiem więc od razu wiedziałam, że to ten, który się jej podobał. Uśmiechnęłam się na samą myśl i przeglądałam dalej. Po kilku minutach drzwi się otworzyły i do pomieszczenia wbiła blondynka z uśmiechem na twarzy. Ubrana była bardzo podobnie do mnie tylko na jej nogach spoczywały kowbojki z frendzlami, były bardzo ładne.
-Hejka- wstałam szybko i podeszłam do niej aby ją przytulić.
-No siemka- odsunęła się ode mnie po przywitaniu i usiadła na łóżku.
-No więdz teraz możesz mi już wszytko powiedzieć- zaśmiałam się i chwyciałam za krzesło, które przesunęłam na wprost niej. Zajełam szybko miejsce i skierowałam wzrok na przyjaciółkę.
-Rozmawialiśmy naprawde długo- zaczęła blondynka, a uśmiech z jej twarzy nie schodził.
-No i?
-No i wszystko sobie ogarneliśmy. Miałaś rację, on nigdy nie myślał, że może czuć do mnie coś więcej niż przyjaźń, w ogóle o tym nie myślał i dlatego był cały czas od naszego spotkania zakłopotany. Ja też powiedziałam mu dokładnie to samo i chyba chciał to usłyszeć bo od razu się wyluzował i zaczął muwić zrozumiale i powoli. powiedziałam mu, że od pewnego czasu czuje do niego coś więcej niż tylko przyjaźń i przez chwilę czułam się jak idiotka i spóściłam nawet wzrok bo nie mogłam na niego patrzeć, a wtedy on chwycił mnie za dłoń, przyciągnął do siebie i mocno mnie przutulił, a ja myślałam, że się rozpływam jak śnieg pod wpływem słońca.-zapiszczała-później powiedział mi, że zaczyna postrzegać mnie jako dziewczynę, z którą może stowrzyć parę i lekko mnie pocałował patrząc głeboko w oczy. Oboje poczuliśmy się lekko zakłopotani, ale później gdy po raz kolejny mnie pocałował by to już w zupełności normalne i zrobiliśmy to bez kszty zakłopotania-powiedziała blondynka i kilka łez popłyneło jej z policzka chodź jednocześnie się śmiała.
-O matko- powiedziałam pod wrażeniem i usiadłam obok niej obejmując ją ramieniem.
-To łzy szczęścia-oznajmiła. 
-Rozumiem- zaśmiałam się.
-Dobra, a jak tam wczoraj było na waszej randce? Na czym myliście w kinie?- zapytała dziewczyna, która lekko ochłonęła.
-Nie byliśmy w kinie...
-Nie?- zapytała zdziwona- to gdzie cię zabrał?
-Do restauracji- uśmiechnęłam się i lekko się zarumieniłam.
-Ja ciee, facet ma klase-stwierdziała Cat, a ja się lekko zaśmiałam.
-Oj tak. Przyjechał po mnie czarnym, sportowym autem i zabrał do na prawdę drogiej restauracji.- powiedziałam dumnie.
-Szczęściara- dała mi kuksańca.
-Wiem.- oddałam jej cały czas się śmiejąc.
-I co, było coś więcej?
-Na końcu, gdy podwiózł mnie pod dom powiedział, że się we mnie zakochuje-zapiszczałam przypomianjąc sobie tamten moment, który na zawsze utkwi w mojej pamięci.
-Omg...- spojrzała na mnie.- a ty co na to odpowiedziałaś?
-Że ja się w nim też zakochuje.
-Jakie to słodkie- stwierdziła słodko Cat.
Siedziałyśmy jeszcze z jakieś 3 godziny i gadałyśmy o obu chłopcach, a ja praktycznie cały czas się śmiałam, zresztą tak samo jak blondynka.
Gdy dziewczyna wyszła, ja skierowałam się do kuchni gdzie była ciota i Cody jedzący obiad.
-Smacznego- powiedziałam na wstępie.
-Dzięki- powiedział Cody z pełną buzią sałatki z kurczaka.
-Cody, nie z pełną buzią- zaśmiała się Jane przysuwając mu szklankę z sokiem.
-Oj tam- powiedział marudnie na co się roześmiałam.
-Siadaj Bella, nakładaj sobie- powiedziała ciocia wskazując na miskę z sałatką.
-Dziękuje- powiedziałam i z wielką chęcią nałożyłam sobie sałtki, która była wyśmienita.
-Ariana wpadnie do nas dzisiaj wieczorem. Głównie po to, że musimy coś ustalić, ale też chciała się z tobą spotkać. Tak wiesz, jak koleżanka  z koleżanką- powiedziała ciocia, a ja od razu się uśmiechnęłam. Byłam zachwycona i cały czas nie docierało do mnie to, że ja, zwykła dziewczyna z Polski kiedykolwiek spotka swoją idolkę.
-Super!

***
Przez całe popołudnie siedziałam przed telewizorem wraz z ciocią i oglądałyśmy jakieś kanały gdy nagle w mojej kieszenie zawibrował telefon. Wyciągnęłam go i spojrzałam na wyświetlacz- "Justin":
-Halo?- powiedziałam chodź wiedzialam, że to on.
-Hej skarbie.- powiedział, a ja od razu się uśmiechnęłam. Wstałam z kanapy i wyszłam o kuchni aby ciocia nie słyszła naszej rozmowy.
-No hej skarbie-powiedziałam uwodzicielsko i roześmiałam się.
-To mi się podoba- zamruczał, a ja od razu poczułam napływające ciepło.
-Spotkamy się jutro?- zapytałam.
-No jasne- powiedział uwodzicielsko.
-To super, wpadniesz do mnie i gdzieś wyskoczymy czy ja mam przyjść do ciebie chodź oboje wiemy jak to może się skończyć- zaśmiałam się.
-Nie kuś...- cały czas mówił tym głosem, a ja miałam ochotę go pocałować.
-Czyli co, do jutra?
-Owszem, ale wiesz co, wyjdź na chwilę przed swój dom.
-Okej...- trochę się zdziwiłam, ale wyszłam z kuchni  i skierowałam się to trzwi wejściowych otwierając je. Zobaczyłam chłopaka opierającego się o ścianę domu i trzymającego przy uchu telefon. Rozłoczyłam się cały czas się śmiejąc i podchodząc do niego.
-Co ty tutaj robisz?- zawiesiłam swoje ręcę na jego szyi i pocałowałam go mocno.
-Czekam za Codym, ale wiesz, mogę to odłożyć i pójdziemy do twojego pokoju...- zamruczał i chwycił mnie za tyłek, na co ja się zarumieniłam i chwyciłam jego dłoń zabierając ją z mojego pośladka.
-Ej, ej, nie pozwalaj sobie- zaśmiałam się i lekko go pocałowałam.
-Czyli jak, odwołać?
-Proszę cię, niee- oznajmiałam z uśmiechem i dałam mu lekkiego kuksańca. 
-Teraz będę smutny- zrobił minę szczeniaczka.
-Chyba wiem co ci ten humor od razu poprawi.- i znów go pocałowałam. Jego ręcę owinęły się wokół mojej talii, a moje powędrowały do jego cudnych włosów. Gdy nasze języki cały czas były połączone drzwi za nami się otworzyły, a my od razu od siebie odskoczyliśmy. 
-Nie na maoich oczał- jęknął Cody śmiejąc się.
-Nie marudź- powiedzieliśmy jenocześnie z Justinem.
-To pa kochanie- powiedziałam szeptem, szybko go pocałowałam i weszłam spowrotem do środka budynku.
Zbliżał się powoli wieczór więc poszłam do swojego pokoju aby przebrać się w coś ładniejszego na spotkanie z Ari. Nie wiedziałam czy mam zejść na dół bo mogę być nachalna czy coś więc postanowiłam, że zostanę w swoim pokoju i poczekam na prawdopodobne zawołanie mnie z dołu.
Założyłam na siebie dość krótką sukienkę z białej koronki, która nie była jakaś wyzywająca tylko typowa dla nastolatki. Poprawiłam trochę makijażu i usiadłam na krzesełku czytając swoją ulubioną książkę. 
Na dole po kilku minutach usłyszałam dzwonek do drzwi więc wiedziałam, że to moja idolka, ale nadal czytałam książkę.
Po niecałych dwóch minutach ktoś zapukał do moich drzwi.
-Proszę.- powiedziałam i odłożyłam książkę na stolik. Drzwi się otworzyły i stanęła w nich dziewczyna. Była ubrana w shorty, szpilki i krótki top. Jak zawsze piękne.
-Ceść Bella- powiedziała dziewczyna i przytulila mnie gdy do niej podeszłam. Byłam mega szczęśliwa.
-Hej Ariana- zaświergotałam.
-Masz piękną sukienkę- powiedziała przyglądając się mojej kracji.
-Dziękuje bardzo.- zaśmiałam się. Dziewczyna usiadła na łóżku rozglądając się po moim pokoju.-Masz bardzo ładny pokój- stwierdziła.
-Też mi się bardzo podoba.
-Wpadłam tu do ciebie z tym- powiedziała i wyciągła ze swojej małej torebki prostokątną kartkę, którą mi wręczyła. Gdy zobaczyłam aż krzyknęłam z wrażenia. Trzymałam w swoich dłoniach bilet vip na koncert Ari, który ma się odbyć za tydzień.
-Jejku, boże dziękuje- zapiszczałam i mocno ją przytuliłam, a ona się roześmiała.
-Nie ma za co- powiedziała.- idziemy na dół? Twoja ciocia zrobiła kolację, przy której coś omówimy i sobie pogadamy co?
-No jasne.
Ariana była u nas jakieś 3 godziny po czym pojechała, a ja cały czas byłam mega szczęśliwa tym, że dała mi ten bilet. Długo nie mogłam zasnąć, ale koło 3 w nocy udało mi się to i pogrążyłam się w śnie.

*********
Hejka! Dzisiejszy rozdział jest bardzo zwyczajny, ale nie miałam za bardzo pomyślu. Następny rozdział na pewno będzie ciekawszy i pojawi się w piątek. :)
KOMENTUJCIE, PROSZĘ <3 :'))




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz