Leżeliśmy na moim łóżku i sprzeczaliśmy się ponieważ chłopak chciał mnie zabrać dzisiaj na imprezę, a ja chciałam zostać z nim w domu i pooglądać filmy.
-Weś no...- zapiszczał Justin naśladując mój głos i minę, a ja od razu na niego wskoczyłam i dawałam mu pojedyńcze lekkie uderzenia w klatke piersiową.
-Nie śmiej się- zapiszczałam znowu, ale teraz raczej leżałam na Jusie i śmiałam się w wniebogłosy zresztą tak jak on.
-Wcale się nie śmieje- i znów parsknął na co ja zsunęłam się z niego ponieważ ze śmiechu rozbolał mnie brzuch.
-Dobra...-odetchnęłam i usiadłam opierając się o ścianę- teraz na poważnie. Nigdzie nie idę- powiedziałam pewna siebie. Chłopak spojrzał na mnie już bez uśmiechu, westchnął głośno i usiadł obok mnie kładąc swoją głowę na moim lewym barku.
-Ale czemu nie chcesz iść?- zapytał.
-Na pewno będą twoi znajomi, w twoim wieku czyli starsi ode mnie więc... z kim ja tam będę gadała i w ogóle?...- odpowiedziałam smutno.
-Owszem, będą moi kumple i ich dziewczyny i masz racje, są starsi od ciebie, ale są tak samo fajni jak ja, uwiesz- powiedział z lekkim uśmiechem.
-Wiesz co, mam pomysł?
-No jaki?
-Pójdę, ale zabiorę ze sobą Cat i Austina- powiedziałam z uśmiechem. Będzie fajnie spędzić z nimi czas jako para i przynajmniej będę mogła do kogoś się odezwać.
-Okej.- podniósł głowę i pocałował mnie w policzek z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Co się tak cieszysz?
-Bo się zgodziałaś- powiedział dumnie i zaczął dziwnie ruszać brwiami, raz jedna w górę,a druga na dół i odwrotnie. Roześmiałam się.
-Weś tak nimi nie ruszaj no!- lekko krzyknęłam i usiadłam na nim okrakiem za nim on zdążył się zorientować.
-Jesteś cudowny wiesz?- spojrzałam mu głęboko w oczy i położyłam ręcę na jego policzkach, które były zarumienione od śmiechu.
-A ty wiesz, że jesteś cudowna?- również zapytał. seksownym głosem. Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy.
-Pocałuj mnie.
Justin od razu przyciągnął mnie jeszcze bliżej i nasze usta spotkały się. Na początku jego były zimne, ale po chwili zrobiły się takie jak zawsze czyli ciepłe, miękkie i lekko wilgotne.
Chwycił mnie pośladki i położył mnie tak, że całe jego ciało spoczywało na moim. Lekko uniosłam mu koszulkę, na co on od razu zareagował i ściągnął ją sobie w całości. Zobaczyłam jego piękne, umięśnione i ciało i zaczęłam wodzić palcem po jego klatce piersiowej. Lekko jęknął gdy dojechałam do jego spodni, ale szybko cofnęłam dłoń i teraz ja ściągnęłam swoją bluzkę działając pod wpływem pożądania. Nasze usta znowu się spotkały, ale teraz na chwilę ponieważ Justin zaczął składać pocałunki co raz niżej i niżej. Gdy jego usta dotarły do moich obojczyków drzwi otworzyły się, a my jak oparzeni odskoczyliśmy od siebie i osunęliśmy się na dwa końce łóżka. W drzwiach stała ciocia patrząc na nas, ale przede wszystkim na mnie wielkimi, Zielonymi oczami.
-Bella, co tu się dzieje?- zapytała ze strachem w głosie wielkim zdziwieniem.
-Ciociu my tylko...-zaczęłam, ale nie wiedziałam jak to skończyć...-tego nie da się wyjaśnić, ale nic złego nie zrobiliśmy.
-Właśnie-stwierdził Justin. Szybko założyliśmy na siebie bluzki i wstaliśmy z łóżka.
-Ty się nawet nie odzywaj Justin- powiedziała ciocia.
-Jasne...- był strasznie zmieszany. Zgaduje, że na pewno nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji jak teraz.
-Jesteście ze sobą czy coś? Bo jeśli tak to łatwiej mi będzie was zrozumieć- Jane usiadła na fotelu stojącym obok szafy i groźnie się na mnie spojrzała czekając na odpowiedź z mojej strony.
-Tak ciociu, od jakiegoś czasu- odpowiedziałam, a ona głęboko wciągnęła powietrze długo nic nie mówiąc. Staliśmy tak z ciemnookim gdy nagle podszedł do mnie i objął mnie ramieniem.
-Dobra, przynajmniej wiem, że jesteście parą i przynajmniej robiliście to z przyjemnością, a nie z przymusu, ale ma się to nie powtórzyć i nie rozwinąć! Gdybym nie weszła na czas, wiadomo co by się stało, a wtedy twoja matka by mnie zamordowała, że cie nie upilnowałam!- krzyczała.
-Ciociu, na prawdę oboje zdajemy sobie z tego sprawę i obiecujemy poprawę- powiedziałam ze skruchą, ale w środku chciało mi się cholernie śmiać.
-Właśnie, obiecujemy- stwierdził Justin. Wiedziałam, że jeu również chce się śmiać.
-Dobra, koniec tego. Justin, chyba zbierałeś się do wyjścia prawda? Odprowadź go do drzwi proszę- nakazała ciotka wskazując na mnie. Lekko skinęłam głową, szarpłam Justina za ramię i oboje w pośpiechu wyszliśmy z pokoju, schodząc po schodach i wychodząc na zewnątrz gdzie oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-O boże- powiedziałam ze śmiechem.
-Babka ma wyczucie.
-Oj to prawda- odetchnęłam głęboko.
-Dobra, skarbie lece bo ciotka znów nas zobaczy. Może niech nam kupi gumki?- zapytałał Justin ze śmiechem, a ja dałam mu kuksańca.
-Chciałbyś, to co później po mnie przyjdziesz i pójdziemy po Cat i Austina i na impreze tak?
-No jasne skarbie- pocałował mnie namiętnie i odszedł.
***
Gdy Justin poszedł ja wróciłam do swojego pokoju i zadzwoniłam do Cat:
-Hej stara- zaśmiałam się.
-No siemanko.
-Wieczorem idziemy na impreze...-nie powiedziałam tego z radością.
-Serio? Z kim, gdzie?
-Ty weś zawołaj do siebie Austina, a my przyjdziemy po was z Justinem. Idziemy do jakiś jego znajomych czy coś- oznajmiłam blondynce.
-Fajnie będzie!- ucieszyła się.
Mam nadzieję...- i się rozłączyłam.
Odłożyłam telefon na stolik nocny, położyłam się wygodnie na łóżku i zaczęłam myśleć tak na prawdę o wszystkim, ale w szczególności o zbliżającej się imprezie. W co mam się ubrać, jacy będą tam ludzie i wiele wiele innych.
Po kilkunastu minutach rozmyśleń wstałam szybko z łóżka i postanowiłam od tak poćwiczyć sobie.
Przebrałam tylko spodnie na leginnsy i zaczęłam się rozciągać. Nie wiem co mnie naszło, ale musiałam poćwiczyć. Rozciągnęłam i zabrałam się do robienia pompek. Nigdy nie umiałam zrobić chodź jednej, ale ostatnimi czasy potrafilam zrobić nawet 10! Z tego powodu byłam z siebie cholernie dumna. Zrobiłam dwie serie po 10, a następnie zrobiłam minutową skakankę i później kolejne ćwiczenia, które zawsze musiałam wykonać.
Gdy skończyłam zeszłam na chwilę na dół do kuchni po wodę i spotkałam na korytarzu w drodze powrotnej ciocie:
-Bella, czekaj proszę- powiedziała dość surowo.
-Tak?- przystanęłam odwróciłam się w jej stronę.
-Gdy był u ciebie Justin, przechodząc usłyszałam, że wybieracie się na jakąś imprezę, to prawda?
-Yy... tak, owszem, Justin zaprosił mnie na imprezę do jego znajomych, ale nie idziemy sami. Idzie też Cat i jej przyjaciel- wyjaśniłam i uśmiechnęłam się lekko.
-No dobrze, ale nie mam zamiaru powtarzać tego kolejny raz, wiesz o co mi chodzi?
-Wiem i uprzedzając twój kolejne pytanie, nie, nie będę piła ani paliła- powiedziałam i odeszłam kierując się po schodach do mojego pokoju.
Napiłam się chłodnej, truskawkowej wody i podeszłam do szafy aby znaleźć w niej coś odpowiedniego na dzisiejszy wypad. Miało być to wygodne, ładne i pasujące na tego typu wyjścia.
Przeszukałam cłą szafę aż w końcu, na samym końcu znalazłam zwykłą, czarną sukienkę z jednym koronkowym paseczkiem, który zakańczał długość sukni. Była czarna i sięgała mi do kolan. Przylatując tutaj nie myślałam, że kiedykolwiek mi się przyda, a tu niespodzianka. Do tego wybrałam czarne trampki. Może i jest to głupie, ale jak dla mnie pasują one na prawdę do wszystkiego.
Położyłam wszystkie rzeczy na łóżko,a sama udałam się łazienki aby się wykąpać.
Po 15 minutach wyszłam z pomieszczenia rześka, czysta i przede wszystkim wypoczęta. Uśmiechałam się sama do siebie. Podeszłam do łóżka gdzie leżały wcześniej naszykowane ubrania i założyłam najpierw czarną bieliznę ponieważ nie chciałam żadnych wpadek typu białe majtki, a czarna sukienka. Następnie znów owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lustra aby nałożyć makijaż. Postanowiłam, że dzisiaj pomaluję się mocnej niż zawsze. Nałożyłam mój ulubiony podkład na powieki nałożyłam ciemno-szary odcień i zrobiłam jeszcze kreskę kredką, której żadko używałam, a następnie wzięłam kredkę do brwi i lekko pomalowałam brwi. Później jeszcze pomalowałam rzęsy i byłam gotowa, ale tylko na twarzy. Wzięłam się za rozczesywanie i suszenie włosów. Gdy były już suche, rozczesane i pokryte odżywką postanowiłam, że lekko je zakręcę.
Gdy nareszcie skończyłam nałożyłam na siebie czarną sukienkę i założyłam trampki.
Wiążąc sznurówki usłyszałam dźwięk sygnału oznaczający wiadomość. Wstałam z fotela i podeszłam do stolika na którym leżał telefon. Wzięłam go do ręki, odblokowałam i odczytałam wiadomość od Justina:"za 10 minut po cb będę :*". Wysyłam mu tylko buziaka i schowałam telefon do małej, czarnej torebki z wąskim paseczkiem. Podeszłam do lustra, poprawiłam jeszcze niedoskonałości, nałożyłam błyszczyk, który następnie wylądował w torebce i wyszłam z pokoju. Na dole słyszałam tylko w salonie głos Codiego, który przeklina ponieważ nie szło mu grę.
Nie zwróciwszy na niego większej uwagi wyszłam przed dom. Chłopaka jeszcze nie było, ale po kilku minutach się pojawił. Wyglądał bardzo seksownie: miał na sobie maxy, czarne spodenki i białą koszulę, a co najmniej zdawało mi się, że to koszula.
-Hej przystojniaku- podeszłam do niego i mocno, namiętnie go pocałowałam. Takie właśnie emocje wywoływał u mnie Justin Bieber.
-Witaj piękna- szepnął mi do ucha i lekko przygryzł na co lekko jęknęłam.
- To co idziemy?- zapytałam, a on chwycił mnie za dłoń.
-Jasne- uśmiechnął się.
-Cat mieszka dwie ulice stąd, wiesz gdzie to prawda?
-No jasne, tylko nie wiem który budynek- zaśmiał się.
-Ale ja wiem- powiedziałam.
Szliśmy jeszcze kilka minut i stanęliśmy przy budynku, w którym mieszkała dziewczyna. Kierowałam się już do środka, ale otwierając drzwi z naprzeciwka otwarli je Aus i Cat.
-Cześć- powiedzieli oboje.
-Hejka- odpowiedziałam i przytuliłam ich po kolei.
Po przywitaniu podeszliśmy do Justina i już razem skierowaliśmy się do miejsca gdzie miała się odbyć jak się okazało domówka.
***
-Przynieść wam coś do picia?- zapytał Justin gdy razem z Cat i Austinem siedzieliśmy w salonie Matha rozmawiając i śmiejąc się do rozpuku.
-Ja poproszę cole- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Ja dzisiaj niestety też beż procentów- powiedziała smutno Cat na co lekko szturchłam ją w ramie.
-A przynieś browca...albo wiesz co, ja pójdę z tobą- stwierdził Austin i razem Jusiem poszli po nasze napoje.
-Wiesz co, myślałam, że będzie gorzej- stwierdziłam. Organizator domówki Math był na prawdę wporządku i przwitał nas bardzo serdecznie chodź nie znał ani mnie ani Cat czy Austina.
-Serio?! Ja tam zawsze dobrze czuję się na imprezach- powiedziała Cat oglądając tańczących ludzi 2 metry od nas.
-Nie wierze, że to powiem, ale idziemy potańczyć?- sama nie wiedziałam co ja robie, nigdy nie tańczyłam.
-No jasne!- wyjrzyknęła dziewczyna, chwyciła mnie za rękę i skierowała nas na środek salonu gdzie wszyscy tańczyli i śmiali się. Zobaczyłam jedną dziewczynę, która była tak pijana, że nie wiedziała chyba co robi chciała się rozbierać przed jakimś chłopakiem, który chwycił ją za ręcę i skierował się wraz z nią na górę, a ona nawet nie spekulowała. Mogłam ją śmiało nazwać puszczalską. Popatrzyłam jeszcze chwilę jak znikają na krętych schodach i odwróciłam się do nich tyłem.
Akurat leciała moja ulubiona piosenka więc bez problemu wkręciłam się wraz z przyjaciółką w rytm.
Minuty upływały, a my nadal tańczyłyśmy.
Nagle Cat złapała mnie za rękę i krzyknęła do ucha ponieważ muzyka grała tak głośno, że inaczej bym jej nie usłyszała.
-Idziemy się napić? Pewnie już przynieśli te napoje!- nic nie powiedziałam tylko kiwłam głową na znak, że się zgadzam i oboje wydostałyśmy się z trudem z tańczącego tłumu.
Gdy podeszłyśmy do naszego wcześniejszego miejsca, na którym siedziałyśmy nie zobaczyliśmy nikogo. Nie było ani naszych napojów ani chłopaków. Bardzo się zdziwiłam.
-Nie ma ich?- zapytała się Cat.
-Najwidoczniej- odpowiedziałam i zaczęłam się rozglądać po całym pomieszczeniu, ale nigdzie ich zauważyłam.
-Może chodź do kuchni, mieli iść po picie więc na pewno było w kuchni- stwierdziła blondynka i razem skierowałyśmy się do kuchni.
Znajdowała się ona od razu po wyjściu z salonu więc nie musiałyśmy jej długo szukać. Gdy przekroczyłyśmy jej próg od razu dało się wyczuć zapach dymu i alkoholu oraz pojawił się zapach, którego jeszcze nigdy nie znałam. Na pewno były tutaj narkotyki.
-Widzisz ich gdzieś?
-No właśnie nie...- gdy spojrzałam na Cat wyraźnie było widać na jej twarzy zdenerwowanie i smutek, ale ja również byłam w tym momencie w takim samym nastroju.
-To gdzie teraz, idziemy na górę?
-Możemy.- stwierdziłam i wyszłyśmy z tej obskurnej łazienki kierując się po schodach, które jak się okazało nie były jedynymi.
Na górze muzki dudniącej z głośników nie było już tak słychać z czego się ucieszyłam ponieważ strasznie szumiało mi w uszach. Lubiłam głośną muzykę, ale nie bombardującą własne uszy.
Spojrzałam na korytarz, który miał co najmniej z 6 drzwi, 3 pary na dwóch ścianach.
Wiedziałam, że jest to duży dom, ale nie aż tak ponieważ na końcu korytarza były kolejne drzwi przenoszące do kolejnych drzwi i schodów wiodących w dół.
-Ty pieżesz jedną stronę, a ja drugą okej?
-Jasne- zaczełyśmy przeglądać drzwi. W pierwszych, które otworzyłam była pusta łazienka, następne drzwi prowadziły do jakieś sypialni, w której również nikogo nie było. Cat nic nie mówiła, więc ona na pewno też nikogo nie znalazła. Podchodząc do trzecich drzwi usłyszałam czyjeś głosy, jeden był nawet znajomy, ale zagłuszany przez kilka kolejnych.
Chwyciłam za klamkę i otworzyłam je, ale znalazłam tam tylko jakąś parę, która robiła to co było oczywiste- kochali się. O razu zamknęłam za sobą drzwi ponieważ byłam zniesmaczona ich widokiem.
Każde kolejne drzwi wyglądały podobnie u mnie jak i u przyjaciółki więc zrezygnowane zeszłyśmy na dół.
-Więc gdzie teraz?- zapytałam zawiedziona.
-Chodź do kuchni, muszę się napić- powiedziała Cat i razem poszłyśmy znów do kuchni. Na pierwszy żut oka gdy tam weszłam żuciło mi się w oczy tylko jedno. Pod ścianą koło dużej lodówki zobaczyłam Justina opartego o ścianę i jakąś dziewczynę, która namiętnie go całowała, a obok stał Austin śmiejąc się z pary.
-Co do do jasnej cholery odpierdalasz?!- wykrzyknęłam na cały głos, a Justin od razu odepchnął od siebie dziewczynę i spojrzał na mnie jak gdyby zobaczył ducha.
-Bella, ja ci wszystko wytłumaczę...- zaczął i miał zamiar podejść do mnie, ale uprzedziłam go i z całej siły uderzyłam go pięścią w nos. Byłam tak wściekła, że musiałam jakoś się wyrzyć chodź adrenalina wzmogła się jeszcze bardziej. Popatrzałam jeszcze chwilę na niego, odwróciłam się na pięcie i szybko wyszłam przed dom, a za mną Cat.
-Przykro mi- powiedziała.
-Wiesz co, myślałam, że go tam zabiję!- krzyknęłam, zatrzymując się.
-Ja też jestem wściekła na Asustina, co on w ogóle robił, patrzał się na nich i nawet nie próbował ich rozdzielić!- widać, że dziewczyna była tak samo wściekła jak ja, ale ona nie miała aż takiego powodu jak ja.
-Wiesz co, nawet nie chce mi się płakać- stwierdziłam gdy oboje szłyśmy w kierunku skąd przyszłyśmy.
Dojście do domu Cat w tak szybkim tępie zajęło nam 10 minut. Przytuliłam ją tylko i poszłam do siebie praktycznie biegnąc.
Wchodząc do domu walnęłam drzwiami i szybko wbiegłam po schodach na górę, a następnie do mojego pokoju. Zdjęłam buty i żuciłam się łóżko. Spojrzałam na telefon i jak się okazało była już 2 w nocy. Żuciałam telefon nawet nie patrząc gdzie, wstałam, przebrałam się w byle co, zmyłam makijaż i najzwyczajniej jak potrafiłam weszłam pod kołdrę i ze słuchawkami w uszach zasnęłam mając przed oczami Justina i tą sukę, która go całowała.
********
Hejka! Sory, że nie dodawałam go wcześniej ale się nie wyrabiam i teraz już nie będę wyznaczała terminu kiedy pojawi się kolejny rozdział ;)
Tego pisałam chyba 3 dni xd
Droga Julio jeśli 6 lat temu nie było Romea, to teraz pewnie jest. Szkoda, że nikt tego nie komentował, ale też myślę, że i nikt tego nie czytał. ;(
OdpowiedzUsuń