Byłam pogrążona w głębokim, pięknym śnie, gdy nagle ktoś szarpnął mną tak mocno, że omal nie spadłam z własnego łóżka. Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą uśmiechniętą Cat. Podniosłam się do pozycji siedzącej, przetarłam oczy aby nie być tak otumanionym i spojrzałam na dziewczynę:
-Co ty tutaj robisz Cat?- zapytałam zdziwiona.
-Twoja ciotka mnie wpóściła. Ubieraj się, idziemy na jakiś spacer, lody!- powiedziała pełna entuzjazmu i z uśmiechem, który nie schodził jej z twarzy. Popatrzałam na nią dokładnie i zobaczyłam, że ubrała się dzisiaj na prawdę ładnie. Miała na sobie sukienkę w kwiaty, inną niż poprzednio i jeansową kamizelkę z ćwiekami na jednej z kiszonek. Na jej stopach pobłyskiwały diamenciki przyczepione do jednego z pasków sandałów. Miała lekki makijaż, a włosy spięte w luźny kok, z którego wychodziły słodko pojedyńcze pasemka.
-Pięknie dzisiaj wyglądasz, to jakaś okazja czy coś?- spytałam podnosząc się z łóżka i kierując do drzwi od łazienki.
-Nie, po prostu mam dzisiaj dobry dzień i chciałam się nim z tobą podzielić- powiedziała z uśmiechem i zajęła się oglądaniem pokoju, a ja weszłam do łazienki. Zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic, aby się odświeżyć przed dzisiejszym dniem. Nałożyłam na dłoń trochę różanego balsamu do ciała i rozprowadziłam go po całym ciele. Pachniał nieziemsko. Umyłam jeszcze włosy i wyszłam z uśmiechem spod miłego, porannego prysznica. Wytarłam się, włosy owinęłam ręcznikiem jak i swoje ciało i weszłam spowrotem do pokoju. Przy mojej szafie z ubraniami stała Cat i oglądając wszystkie ubrania znajdujące się w niej. Zamknęłam za sobą drzwi, a ona odwróciła się w moją stronę w ręku trzymając krótki top i parę ogrodniczek z krótkimi nogawkami:
-Zgaduję, że mam się w to ubrać?- wskazałam na ubrania, które dziewczyna trzymała w dłoniach.
-Dokładnie tak. Do tego może sandały albo jakieś vansy, co preferujesz.- zaśmiała się i żóciła ubrania na łóżko. Wzięłam je i poszłam ukryć się za parawan aby w spokoju się przebrać. Nie powiem, podobało mi się. Wyszłam zza parawanu i podeszłam do toaletki. Cat siedziała na łóżku.
-I co?- zapytałam ją.
-Świetnie- odpowiedziała, a ja zajęłam się lekkim makijażem. Nałożyłam trochę podkładu, korektor pod oczy i pomalowałam rzęsy oraz nałożyłam błyszczyk. Było okej. Następnie wzięłam się za wysuszenie włosów. Wysuszyłam je dokładnie suszarką i rozczesałam je. Nie chciałam je w nic wiązać więc po prostu zostawiłam rozpuszczone.
-Pięknie wyglądasz.- powiedziała Cat gdy odwróciłam się w jej stronę robiąc pozę modelki.
-Sie wie- roześmiałam się.- to co, idziemy?
-No jasne. A tak przy okazji masz bardzo ładny pokój.- powiedziała z uśmiechem.
-A dziękuje bardzo.- wzięłam torbę i wyszłyśmy z pokoju kierując się do kuchni. Była tam ciocia i Cody.
-Cześć ciociu, cześć Cody- powedziałam z uśmiechem do obydwóch biorąc z lodówki jogurt pitny.
-Cześć Bella- powedzieli jednocześnie.
-Ciociu, ja wychodzę z Cat. A tak przy okazji, Cody to jest Cat, Cat to jest Cody- postanowiłam, że ich sobie przedstawie. Chłopak wstał z krzesła, podszedł do dziewczyny podając jej rękę. Miał taki sam zalotny uśmieszek jak Justin.
-Miło mi cię poznać.- powiedział szelmowsko.
-Mi ciebie również.- odpowiedziała Cat lekko zarumieniona. Popatrzyli jeszcze chwilę na siebie po czym blondyn wrócił na swoje poprzednie miejsce.
-To my idziemy, pa!- powiedziałam na odchodnym wraz z Cat i wyszłyśmy przed dom.
-Kierunek "On the beach"!- krzyknęła i chwyciła mnie za rękę, którą ujełam.
Doszłyśmy w jakieś 15 minut i zajęłyśmy nasze ulubione miejsca pod parasolami z widokiem na pobliski ocean, a po drugiej stronie bandy do jazdy na deskorolce. Po chwili podeszła do nas kelnerka.
-Dzień dobry, co sobie życzycie?- zapytała pogodnie. Nie była dużo starsza ode mnie czy od Cat.
-Poprosimy 2 pucharki lodów- mix i dwie pinacolady- powiedziałam również z uśmiechem. Kelnerka zapisała i odeszła.
-Jakie masz plany na resztę dnia?- zapytała blondynka.
-Po południu idę do Justina- powiedziałam uśmichnięta patrząc na ocean i jego nierówną taflę.
-Wszystko dobrze między wami?
-Tak, świetnie.- popatrzyłam jeszcze chwilę na wodę i skierowałam twarz na Cat.- czy mogę ci zadać pytanie?
-Pewnie- zaśmiała się i usiadła wygodnie patrząc na mnie.
-Czy podkochujesz się w Austinie?- zapytałam wprost.
-Co?!- zaśmiała się lekko oniemiała i zaskoczona.
-No co, widać to chyba po tobie...
-Ojejku, serio?- zapytała opadając na siedzenie i wznosząc głowę no góry.
-Serio- uśmiechnęłam się i pogłaskałam ją po dłoni aby dodać jej otuchy.
-Owszem, podoba mi się- spojrzała na mnie zawstydzona.
-Od razu to wiedziałam!- powiedziałam dumnie.
-Ale nie wydaję ci się, że on coś do ciebie czuje?- zapytała lekko zmartwiona.
-Jeśli będzie chciał o coś takiego spytać, powiedzieć czy zaproponować to mu odmówię ponieważ dla mnie jest dobrym przyjacielem. Wcześniej też tak myślałam, że może będzie coś więcej, ale uwiesz mi, Justin jest dla mnie ważniejszy,a do niego nawet nie poczułam tego czegoś. Czuję się dobrze w jego towarzystwie, ale nic więcej- powiedziałam z małym uśmiechem i podesżłam do niej aby ją przytulić.
-To się ciesze. Jesteś najlepszą przyjaciółką jaką miałam.- powiedziała i również mnie przytuliła. Poczuła ulgę.
-O, idą nasze pyszności- powiedziałam wskazując na dziewczynę, która niosła jedzenie. Usiadłyśmy spowrotem na swoich miejscach i już po chwili przed naszymi oczami stanęły piękny, kolorowy pucharek i zimna pinacolada.
-Dziekujemy!- powedziałyśmy razem z Cat. Chwyciłam do ręki pinacoladę i upiłam łyk. Jak zawsze pyszna. Następnie zaczęłyśmy pałaszować nasze pucharki z lodami.
-Mega są, co nie?- zapytała dziewczyna.
-Yhm, świetne smaki- oznajmiłam biorąc kolejną łyżeczkę do ust. Nagle ktoś podszedł do naszego stolika. Podniosłam głowę i zobaczyłam Austina. Spojrzałam na Cat, która się zarumieniła, a ja roześmiałam się w głębi duszy. Już knułam jak ich zeswatać.
-Cześć dziewczyny- uśmiechnął się i usiadł koło mnie. "Czemu tu było wolne, a nie obok Cat?!"- pomyślałam.
-Cześć Austin- powedziałyśmy razem uśmiechając się do nigo.
-Co tam u ciebie?- zapytałam pierwsza ponieważ blondynka nie pałała chęcią odezwania się chodź znali się dość długo i byli kumplami.
-A wszystko okej, biegamy dzisiaj?- zapytał z lekką nadzieją w głosie.
-Dzisiaj nie mogę, spotykam się z Justinem- uśmiechnęłam się mówiąc pewnie. Nie chciałam żadnych niedomówień z jego strony.
-Aha, rozumiem...Szkoda, bo chciałem cię gdzieś zaprosić- powedział, a ja lekko otępiałam.
-Słuchaj Austin, nie zrozum mnie źle, ale się tylko z tobą przyjaźnię i tak zostanie. Mam Justina i to on mi się podoba więc jeśli myślałeś, że może coś być między nami czy coś to przepraszam, ale chce się tylko z tobą przyjaźnić- powiedziam i uśmiechnęłam się do niego, a on spojrzał się na mnie jak na głupią.
-Aha, nie ja...no spoko...to ja chyba będę się zbierał.- oznajmił i podniósł się z krzesła.
-Czekaj, może zabierzesz Cat? Będzie całe po południe sama więc zaproś ją co?- spojrzałam na dziewczynę, której oczy osiągnęły zenit i lada chwila miały wypaść.
-Czemu nie, pójdziesz ze mną Cat?- zapytał po chwili zamyślenia.
-Yyy... no jasne- powedziała i uśmiechnęła się jak gdyby miała jakieś skrzywienie twarzy, a ja się lekko zaśmiałam.
-To super, przyjdę po ciebie koło szesnastej okej?- zapytał.
-No jasne...- oznajmiła.
-Na razie dziewczyny- powiedział i odeszedł, a ja spojrzałam na Cat.
-Nie ma za co.- roześmiałam się, a blondynka w mgnieniu oka podeszła do mnie o mocno mnie przytuliła.
-Dziekuję.
***
Stałam przed szafą szukając czegoś na wyjście czegoś do Justina. Wprawdzie mieliśmy siedzieć tylko w domu, ale czułam, że może akurat dzisiaj ubiorę się trochę lepiej. Po kilkunastu minutach przeglądania wzięłam sukienkę w kwiatki i moje ulubione sandały. Przebrałam się, poprawiłam makijaż i przeczesałam włosy, chwyciłam torebkę i zeszłam na dół. Zostawiłam tylko kartkę cioci aby się nie martwiła i wyszłam. Byłam tam tylko raz, ale pamiętałam drogę i już po kilku minutach byłam pod jego drzwiami. Otworzył po chwili:
-Cześć- powedziałam miękko z lekkim uśmiechem.
-Cześć skarbie- powiedział i chwycił mnie za rękę przyciągając do siebie i lekko całując. Zarumieniłam się. Nie puszczając mojej ręki skierowliśmy się salonu. Usiadłam na kanapie, a chłopak obok mnie.
-Więc, co będziemy robić?- zapytałam uśmiechając się.
-Tym razem jakaś komedia romantyczna albo co tam wybierzesz?
-No jasne.- uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i chciałam go przytulić, ale on to wykorzystał i od razu mnie pocałował. Najpierw delikatnie nasze usta lekko się muskały, ale co raz szybciej delikatny pocałunek przemienił się w namiętny i intensywny. Osunęłam się na kanapę i już po chwili Justin leżał na mnie, a ja oplotłam jego biodra nogami. Nasze języki tańczyły jak szalone, a ja cały czas smakowałam jego ust. Jak zawsze były miękkie, słodkie i bardzo delikatne. Każdy pocałunek sprawiał mi wielką przyjemność. Jego pocałunki schodziły co raz niżej, teraz całowł mnie po szyi. Jęknęłam gdy lekko ssał moją skórę robiąc mi malinkę na szyi. Jego ręka schodziła co raz niżej i niżej, aż w końcu oderwałam się lekko od niego aby złapać oddech. Obydwoje głośno oddychaliśmy łapiąc powietrze i patrząc sobie głęboko w oczy.
-Zostaniesz moją dziewczyną?- zapytał, a ja od razu pokiwałam głową i pocałowałam go szybko po czym usiadłam w normalnej pozycji i sięgnełam szklankę wody ze stołu.
-Więc oglądamy Szkołę uczuć.- powiedziałam i włączyłam film.
-Dobrze skarbie.- powiedział, a ja byłam w siódmym niebie.
-Nie mogę w to uwierzyć- powiedzieliśmy w tym samym momencie i roześmialiśmy się. Oparłam głowę na ramieniu Justina i oboje pogrążyliśmy się film.
Gdy film się skończył, Justin udawał, że zasypia.
-Świetny film, nie sądzisz?- zapytałam.
-Trochę nudny i...- ale nie dałam mu dokończyć tylko dałam mu kuksańca na co oboje się roześmialiśmy.
-Więc co robimy teraz?
-Idziemy na lody, a późnien cię odprowadzę co?- zapytał.
-Dobry pomysł- uśmiechnęłam się i oboje skierowaliśmy się do wyjścia.
Kupiliśmy lody i wolnym krokiem kierowaliśmy się w kierunku mojego domu.
-A co robimy jutro?
-Może nareszcie wybierzemy się do tego kina?- zaśmiałam się.
-Bardzo mądry pomysł. Wybiorę coś co będzie podobać się nam obojgu. Przyjdę po ciebie koło 16 okej?- zapytał gdzy już byliśmy pod moimi drzwiami.
-Okej, to pa.- powiedziałam i pocałowałam go namiętnie czując narastające motylki w brzuchu. Chyba powoli się w nim zakochiwałam....
Weszłam do domu rozmarzona i od razu weszłam do salonu gdzie siedziała cała paczka. Powitałam ich i już razem oglądaliśmy telewizję chodź ja cały czas byłam przy naszych wspólnych pocałunkach uśmiechając się sama do siebie.
****
Hej kochani! Po kilku przemyśleniach i kilku poradach za które dziekuje napisałam całkiem inaczej ten rozdział i wydaję mi się, że wyszło jak na początek całkiem okej. Cały czas będę nad tym pracowała.
Kolejny rozdział prawdopodobnie pojawi się w piątek!
:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz