niedziela, 25 października 2015

Rozdział VII

  Znów obudziło mnie wibrowanie telefonu, ale jak się okazało był to sms od Cat: "Będę po ciebie za 15 minut ;)". Zerknęłam na godzinę-8:02. Czemu tak wcześnie?! Wywlokłam się z łózka i poszłam jak zawsze do łazienki. Umyłam się, związałam włosy w kucyk i wyszłam z pokoju. Założyłam sukienkę w kwiatki i paskiem na talii oraz moje sandały. Żadko nosze sukienki, ale zapowiadał się upalny dzień i nie chiałam aby spodenki kleiły mi się do ciała. Założyłam jeszcze na nadgarstek 2 bransoletki, wzięłam torbę i zeszłam na dół. Nikogo nie było w kuchni więc napisałam cioci kartkę, wzięłam jak zawszę butelkę wody i wyszłam. Czekała już na mnie Cat:
-No siemka.- oznajmiłam przytulając ją.
-Cześć Bella.- zaśmiała się.
-Więc gdzie idziemy dzisiaj?- zapytałam z uśmiechem na twarzy.
-W miejsce gdzie można pojeździć na desce. My może nie będziemy jeździły, ale mój kumpel ma dzisiaj mini zawody, a właściwie to zakład i powidział żebym przyszła oglądać jego wygraną.- zaśmiała się na samą myśl.
-Nie będę przeszkadzała?
-No co ty, jeśli przyprowdzę ze sobą taką piękną dziewczynę będzie w niebo wzięty.- założyła okulary przeciwsłoneczne na nos i ruszyłyśmy.
Szłyśmy ulicą jakie zawsze widziałam w filmach. Później zeszliśmy w boczne uliczki i doszliśmy w bardzo ciekawe miejsce. Było tam wiele ramp i ludzi, którzy jeździli mimo tak wczesnej pory. Nie daleko znajdowało się morze.
Cat popchnęła mnie w kierunku jednego z jeżdżących chłopaków. Zaczęłam się mu przyglądać: miał czarne spodenki i był bez koszulki przez co zobaczyłam jego umięśnione ciało. Nie był wiele starszy ode mnie za to bardzo przystojny. Brunet skończył jeździć i podszedł do nas:
-Siema Austin.- zaśmiała się Cat i przywitała się z nim tak jak to robią chłopacy. Wydawała się taka dziewczeńca...
-No siemanko Cati.- zaczął się z nią drażnić, ale szybko przestał i jego wzrok powędrował na mnie.
Miał zielone oczy.
-Austin, to jest Bella.- zaśmiała się wskazując w moim kierunku.
-Austin, miło mi cię poznać.- podał mi rękę, a ja przyjełam ją z lekką niepewnością i małym uśmiechem na twarzy.
-Bella.- zarumieniłam się. Chłopak nadal na mnie patrzał, a ja na niego. Zrobił na mnie na prawdę dobre wrażenie, ale przeciesz spotykam się z Justinem! Ale przecież dopiero go poznałam...
-Może chcecie spróbować?- wyciągnął rękę, w której trzymał deskę.
-Nie dzięki.- odrazu odpowiedziałam i odsunełam się jeden krok za to Cat od razu chwyciła deskę.
-A ja z chęcią spróbuję.- zaśmiała się i poszła, a ja zostałam sam na sam z Austinem.
-Cat nigdy o tobie nie wspominała.- zaczął pierwszy.
-Poznałyśmy się 2 dni temu. W ogóle jestem z Polski, a przyjechałam tu tylko na wakacje.- odpowiedziałam.
-Światowa dziewczyna!- zaśmiał się, a ja dałam mu kuksańca w bok i również się zaśmiałam.
-Czy ja wiem...raczej zwykła, prosta dziewczyna, która nie umie się połapać w wielkim świecie.
Była to prawda. Jestem tutaj nawet nie od tygodnia, a już pogubiłam się w wielu sprawch i robię rzeczy, o których wcześniej nawet nie myślałam.
-Mogę ci pomóc jeśli tylko zechcesz.- popatrzał na mnie z troską, a ja nawet nie chciałam odwracać wzroku ponieważ gdy patrzyłam w jego zielone oczy, od razu stawałam się spokojna i to było coś nieprawdopodobnego.
-Dziękuje...- lekko się uśmiechnęłam i zaczęłam patrzeć jak Cat jeździ, ale gdy tylko spojrzałam w jej kierunku, ona zbliżała się już do nas.
-To nie dla mnie...- powidziała zrezygnowana ze śmiechem.
-A widzisz, czyli nie tylko ja.- zaśmiałam się.
-Cat, idziemy na jakieś lody lub pinacoladę?- zapytała blondynka oddając chłopakowi deskę.
-Pewnie.
-No to do zobaczenia Austin.- powidziała Cat i także dała mu kuksańca w żebro.
-Siema Cati.- zaśmiał się i spojrzał na mnie.
-Pa Austin.- powiedziałam niepewnie i już się dowróciłam gdy nagle chwycił mnie za rękę tak abym na niego spojżała.
-Pamiętaj dobrze?- i dał mi do ręki małą karteczkę tak by nie zauważyła tego Cat.
-Dobrze.- i odeszłam.

***
Siedziałyśmy z blondynką w małej kawiarence pijąc piacoladę. Była niebo lepsza od tej w Polsce:
-A jak nazywa się ten twój chłopak?- zaczęła Cat.
-Justin Bieber, a co?- zapytałam i spojrzałam na Cat, która o mało nie wylała napoju.
-Jus...omg!- była strasznie zdziwiona.
-Co jest z nim nie tak?- zapytałam zaniepokojona i odłożyłam swój napój.
-Moja koleżanka z nim kiedyś chodziła, a teraz od jakiegoś miesiąca siedzi w domu i znikim nie rozmawia przez niego!- odpowiedziała wściekła.
-Co? Ale co on jej takiego zrobił?- teraz byłam wręcz przeztraszona.
-Chciał ją zgwałcić, a ona była w nim tak zakochana, że teraz jest załamana, w depresji.- powiedziała smutna.
-Ale jak to?!- powiedziałam sama do siebie i od razu do niego zadzwoniłam.
-Justin, czy mógłbyś przyjść do kawiarni "On the beach"?!- zapytałam.
-Za kilka minut będe bo....- ale ja się już rozłączyłam. Czekałyśmy z Cat zniecierpliwione aż w końcu się zjawił.
-Hej Bella.- powidział z uśmiechem i chciał mnie przytulić, ale ja go odepchnęłam i wstałam.
-Czy to prawda, że chciałeś zgwałcić koleżankę Cat?!- byłam strasznie wściekła i jednocześnie smutna.
-Co?! Ja...- spojrzał na dziewczynę i jakby natychmiast go oświeciło.- jej nic nie zrobiłem! Byliśmy na tej samej imprezie, a ona była nawalona i sobie to ubzudrała!- mówił do nas jednocześnie.
-To dlaczego ona cały czas zostaje, że ją zgwałciłeś i od miesiąca siedzi w domu i z nikim nie gada co?- zapytała blondynka cała czerwona na twarzy.
-Zmyśliła to sobie! Mówiła, że mnie kocha, a ja ją miałem właściwie gdzieś i pewnie teraz to wykorzystuje.- powiedział.
-Wiesz co Justin, nie pójdziemy dzisiaj na pewno do kina i w ogóle, nie kontaktujmy się na razie. Ja muszę to przemyśleć...- powiedziałam i chwyciłam Cat za rękę.
-Boże Bella!- krzyknął.
Razem z Cat byłyśmy już blisko mojego domu.
-Jaka jestem wściekła!- powiedział praktycznie biegnąc i nie zwracając najmniejszej uwagi na przechodniów.
-Ja myślałam, że nie wytrzymam i go uderze!- powiedziała.
-Dokładnie! A ja głupia wierzyłam mu dosłownie we wrzystko!
Dotarłyśmy pod mój dom.
-Chcesz weść?- zapytałam.
-Nie dzięki, muszę jakoś wyładować emocje.- powiedziała, przytuliła mnie i poszła.

***
Siedziałam w swoim pokoju, przebrana w strój do ćwiczeń i miałam ćwiczyć, ale skończyło się na tym, że waliłam w poduszkę i nic więcej. Dopiero teraz, gdy leżałam na podłodze, przypomniał mi się Austin i jego słowa "Mogę ci pomóc jeśli tylko zechcesz". Wyciągłam małą karteczkę i telefon, wybiłam numer i połączyłam się. Odebrał bo 1 sygnale:
-Austin?- zapytałam troche niepewnie.
-Wiedziałem, że zadzwonisz.- powiedział chyba z lekkim uśmieszkiem.
-Masz może czas za godzinę? Muszę się wyżyć, a ty musisz mi w tym jakoś pomóc. Mogę na ciebie liczyć?- zapytalam pewna siebie, bo cały czas adrenalina we mnie buzowała.
-No jasne. Wyśli mi adres, a ja po ciebie przyjdę.- powiedział rozłączając się.
Wysłałam mu adres i poszłam wziąść prysznic, zimny prysznic.
Zmieniłam tylko bieliznę i założyłam te same ubrania i buty. Poprawiłam włosy, rozgrzałam się i napiłam soku i wyszłam przed dom z butelką wody w rękach. Chłopak już tam stał:
-Gotowa?- zapytał. Był ubrany w luźną koszulkę bez rękawów i luźne spodenki.
-Jasne. Więc co najpierw? Boks, bieg, jakaś siłownia w parku?- zapytałam. Nie ukrywam, nie byłam chyda, ale bardzo lubiłam się bić(dla rozrywki), biegać i w ogóle ćwiczyć.
-Ścigamy się do pobliskiego parku, okej?- zapytał, a ja od razu wybiegłam nie patrząc na jego rekacje.
Na miejsce dotarłam pierwsza ponieważ Austin potknął się, a mnie to wystarczyło by wycisnąć z siebie jeszcze więcej siły.
-A co teraz?- zapytałam zdyszana.
-A teraz dasz mi łyka wody.- zaśmiał się, a ja żuciłam w jego kierunku butelkę wody. Ja napiłam się zaraz po nim.
-Więc?- zapytałam gotowa do dalszych ćwiczeń.
-Powalczymy sobie.- powiedział z chytrym uśmieszkiem.
-Umiesz karate?- zapytałam zdumiona.
-No jasne.- powiedział.
-Musisz mnie nauczyć miszczu.- zaśmiałam się i udeżyłam go lekko w ramię, a on się roześmiał.

***
Po dwóch godzinach umiałam już kilka chwytów aby zablokować napastnika i kilka kopnięć dolnych.
Bylam już na prawdę zmęczona i wyżyłam się wystarczająco. Teraz kierowaliśmy się już do domu.
Doszliśmy szybko ponieważ biegliśmy lekkim truchtem:
-Dzięki wielki za świetne po południe.- powiedziałam i porzegnałam się z nim tak jak zrobiła to Cat.
-Ja również dziękuje i mam nadzieję, że jeszcze zadzwonisz.- powidział ze śmiechem, popatrzał na mnie dość długo i odszedł.
Był to na prawdę bardzo ciekawie spędzony dzień, ale gdy już znalazłam się w swpoim pokoju przypomniał mi się Justin i zrobiło mi się smutno, ale dzisiaj nie chciało mi się o tym myśleć i poszłam się wykąpać, a następnie wzięłam się za czytanie mojej ulubionej książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz