-Justin?- nie wierzyłam własnym oczom. Siedział na moim łóżku i oglądał fotografie, które miałam położone na nocnym stoliku.
-No cześć.- uśmiechnął się.
-Co ty tu robisz?- cały czas stałam jak wryta, a on się śmiał.
-Chciałem zobaczyć dlaczego tak szybko poszłaś gdy byliśmy na dole, bałaś się czy coś?- wstał i podszedł do mnie niebezpiecznie blisko.
-Co? Wcale się nie bałam... i w ogóle mecz się chyba skończył i jest strasznie późno więc czemu nadal jesteś u nas w domu?- zapytałam oniemiała. Patrzał na mnie tymi swoimi cudnymi oczami, a ja sama nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Było gorącą i jednocześnie zimno...
-Zostaje na noc...- podszedł jeszcze bliższej cały czas z tym swoim dwuznacznym uśmieszkiem.
-No to chyba ci się pokoje pomyliły, papa- udawałam twardą, ale w środku modliłam się aby wyszedł.
-A może jednak nie, pogadajmy.- wyciągnął do mnie rękę i wskazał na łóżko. Nie podałam mu jej tylko sama usiadłam, a on tuż obok mnie. Cały czas się śmiał i to mnie irytowało:
-Co cię tak cały czas śmieszy?!- już nie mogłam.
-Ty, widze jak na mnie reagujesz, jakbyś nigdy nie gadała z chłopakiem w swoim pokoju.- śmiał się.
-Wiesz co, wyjdź. Nie wiem gdzie będziesz spał, ale na pewno nie tutaj.- wzięłam jego dłoń i ciągłam aby się podniósł, ale on ani rusz.
-Wyluzuj...- uśmiech zszedł mu z twarzy, a tym razem pojawiła się troska i symaptia. Co to do cholery ma być?!
-Żadne wyluzuj, wychodzisz i koniec!- myślałam, że jst fajniejszy.
-A może jednak pogadamy, ale teraz na poważnie?- zapytał. Dopiero teraz zorientowałam się, że nadal trzymam jego dłoń.
Sama nie wiedziałam czego chciałam, ale stwierdziłam, że chwila zwykłej rozmowy nie zaszkodzi:
-Okej, ale o czym ty chcesz ze mną rozmawiać?- usiadłam obok niego.
-Opowiedz mi coś o sobie.- przybliżył się i miał delikatny uśmiech na twarzy. Teraz wyglądał na prawdę zdumiewająco.
-Po co chcesz to wiedzieć?- nie dawałam za wygraną.
-A czemu niby nie. Pojawiasz się nagle w domu mojego kumpla, któremu w ogóle nie zależy aby z tobą pogadać, a gdy ja od samego początku chciałem to zrobić ty mnie odseparowajusz jakbym miał cię zaraz zgwałcić lub zabić!- tego się nie spodziewałam. Justin był zły, ale o co mu chodziło?
-Justin, o co ci chodzi, przecież my się nawet nie znamy...- byłam zdenerwowana i chyba smutna, ale czemu? Tyle pytań bez odpowiedzi...
-I w tym cały problem, nie znamy się, a ja właśnie chciałbym cię poznać i...- usiadł tym razem na podłodze i zakrył twarz.
Zrobiło mi się go żal, ale czemu tak wybuchł...
Zsunełam się z łóżka obok niego i położyłam jedną rękę na jego kolanie. Sama nie wiem co się ze mną działo:
-To co chcesz wiedzieć?- zapytałam, a on podniósł głowę i sporzał na mnie. Złapał moją rękę:
-Wszystko.- powiedział to tym razem poważnie, ale za to ja się uśmiechęłam. Nie wyrwałam swojej ręki z jego dłoni, a on nadal ją trzymał i patrzał na mnie tymi swoimi oczami.
***
Gdy zaczęłam mu o sobie opowiadać poczułam się przy nim już całkiem inaczej, czułam się bezpieczna i strasznie spokojna jakbym znała go już od dobrych kilku lat, a takie siedzenie z chłopakiem we własnym pokoju i trzymanie się za ręce było dla mnie czymś normalnym, ale nie... to nie było normalne. Mając te 16 lat nigdy nie miałam chłopaka, nigdy się nie całowałam i nigdy nie zapraszłam kolegów do domu. A teraz przy jednym chłopaku, którego poznałam przed kilkoma godzinami zrobiłam tyle nowych rzeczy. Było to niesamowite uczucie, a on ani razu nie wybuchł śmiechem jak ostatnim razem tylko słuchał mnie jakbym była księdzem, który wygłasza kazanie.
Jednak umie się zmienić i nie jest chyba takim dupiekiem, ale całkiem fajnym chłopakiem...
Zazdroszcze jego dziewczynie, bo taki chłopak to skarb:
-A teraz moja kolej, masz dziewczynę?- zapytałam ponieważ byłam strasznie szczęśliwa,
-Nie mam, zerwaliśmy bardzo dawno i teraz cały czas jestem sam.- powiedział i chyba jeszcze ani razu nie oderwał ode mnie wzroku.
-Ile masz lat?- zaśmiałam się chyba pierwszy raz w jego towarzystwie. On również:
-21
-Co lubisz robić?- nie wiem która była godzina, ale moje powieki opadały,
-Gram na gitarze, gram w kosza, a teraz czasami dorywczo pracuje w barze.
-A gdzie ch...- i nie zdąrzyłam powiedziedzieć ponieważ moje powieki opadły całkowicie, a moja głowa samowolnie opadła na jego ramie. Zasypiałam. Po chwili poczułam, że ktoś bierze na ręcę i kładzie na łóżku. Wiedziałam, że to on:
-Dobranoc.- pocałował mnie w czubek głowy, okrył kołdrą i jeszcze chwilę na mnie popatrzał, po czym wyszedł z pokoju, a ja zapadłam w sen. Wiedziałam, że będę go miała cały czas w głowie.
*****
Siemka. Wydaje mi się, że ten rozdział jest na prawdę okej i mam nadzieje, że wam też się spodoba, bo wczorajszy mniał mało wyświetleń, a mam nadzieje, że ten będzie o wiele lepszy i ciekawszy ;)
Jutro kolejny! Komentujesz= motywujesz :)
Hejka. Od razu mówię, że to nie jest hejt tylko rada. ;)
OdpowiedzUsuńPiszesz rozdziały tak jakby "z szybkim potokiem zdarzeń". Wiem, że to wyrabia się z czasem, bo ja sama nad tym pracuję. Moją propozycją, jest abyś przejrzała te rozdziały od początku i skorygowała je. Podoba mi się bardzo fabuła, ale niektóre zdarzenia są trochę za szybkie. (Mam na myśli poznanie tej dziewczyny, reakcje Justina itp) Przemyśl to. ;) Nie chcę Cię zniechęcać, wręcz przeciwnie, chcę Cię zmotywować.
Pozdrawiam serdecznie. xoxo
http://where-are-u-now-that-i-need-you.blogspot.com/
Hejka :) Dziękuje za radę i właśnie też mi się tak wydawało, że wszystko tak szybko sie dzieje i wgl i wiem, że musze to jakoś poprawić xd I dzięki za informacje, pozdrawiam ;)
Usuń