Gdy się obudziłam i zerknęłam na zegarek, okazało się, że jest już 10:05 przed południem. Przetarłam oczy i wstałam z łóżka przypominając sobie wczorajszą noc. Na samą myśl o Justinie znów zrobiło mi się ciepło na żołądku i znów poczułam to dziwne, ale miłe uczucie.
Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic aby się rozbudzić i ubrałam się w białą bluzkę bez rękawów i czarne shorty. Rozczesałam włosy, związałam je w warkocz i zeszłam na dół. Udałam się do kuchni. Ku mojemu zdziwieniu, zobaczyłam siedzącą ciocię oraz Justina wraz z Codim. Wszyscy od razu na mnie spojrzeli.
Teraz gdy byłam twarzą w twarz z Jusem, nie wiedziałam jak mam się zachować, czy zapomnieć o wczorajszej nocy i naszej rozmowie czy wręcz na odwród, być miła i wszytko sobie przypomnieć:
-Cześć ciociu, Justin, Cody- skinęłam do nich głową, a ciocię przytuliłam.
-Masz może ochotę na śniadanie?- zapytała ciocia z uśmiechem.
-Z wielką chęcią, ale mogę sobie zrobić sama.- powiedziałam ponieważ nie chciałam i nie lubiłam aby ktoś nade mną skakał przez najbliższe 2 miesiące.
-Przecież to żaden problem, chłopcom już zrobiłam to oczywiście tobie również.- wstała i zaczęła szykować musli i kanapki. Rozmowę przejął Justin:
-Cody, wpadasz dzisiaj do mnie na ten film wieczorem, tak?- zapytał.
-Pewnie stary.- uścisnęli się tak jak to robią chłopaki. Teraz ciemnooki zwrócił się do mnie:
-Bella, mam nadzieję, że ty też przyjdziesz?- patrzał na mnie tym swoim spojrzeniem, a ja kompletnie nie wiedziałam co zrobić:
-Aa..yyy...-jąkałam się.
-No to super, przyjdziecie razem.- uśmiechnął się do mnie zadziornie, pożegnał się z ciocią i wyszedł. Sama nie wiedziałam co to ma być. Teraz to chyba on całkiem zapomniał jak wczoraj rozmawialiśmy, zachowywał się dziwnie.
Nie byłam pewna czy chce do nie niego pójść. Przecież to wszystko było w ogóle nierealne. Dopiero teraz sobie to uświadomiłam.
Zjadłam śniadanie:
-Może wybierzemy się na zakupy?- zapytała ciocia.
-Pewnie, tylko nie wzięłam dużo gotówki i nie chciałabym jej wydać od razu.
-Proszę cię, ja cię zapraszam więc ja płace. Za 5 minut bądź gotowa.- oznajmiła i wyszła.
***
Chodziłyśmy już z ciocią dobrą godzinkę, ale tu było tyle sklepów, że zajrzenie chociaż do połowy zajęłoby z 4 godziny lub więcej.
Kupiłam sobie sandałki z małym obcasem, były na prawdę ładne. Uparłam się, że nie chce nic więcej, ale ciocia kazała mi jeszcze coś kupić więc wybrałam jeszcze parę shortów i 2 bluzki z koronką. Mieli tutaj na pewno ładniejsze ciuchy niż w Polsce.
Gdy siedziałyśmy już w aucie, dopiero teraz spojrzałam na zegarek i okazało się, że jest 16. Weszłyśmy po drodze na lody.
Na prawdę było to miłe i pierwsze po południe po za domem. Ameryka jest cudowna, a dokładnie Los Angeles:
-Wiesz co, muszę jeszcze wjechać na sekundę do Ariany, ale obiecuje, że tylko na chwilę. Coś jej nie pasuje w jednym z nadchodzących koncertów.- powiedziała, a ja myślałam, że zaraz się przewrócę.
-Czy ty mówisz o Arianie Grande, tej sławnej piosenkarce, ty ją znasz?!- piszczałam.
-Jestem jej nową menagerką.- zaśmiała się kobieta.
Byłam tam szczęśliwa i osłupiała, że zaczęłam automatycznie śmiać się i płakać.
-Jesteś jej fanką?- zapytała się ciocia.
-Wielką...-byłam mega wzruszona.
-To wejdziesz ze mną, na pewno nie będzie miała nic przeciwko. Jest strasznie słodką i miłą osóbką.- powiedziała Jane, a ja już nie mogłam ze szczęścia. Dopiero po chwili się ogarnęłam.
Po jakiś 15 minutach byłyśmy pod jej domem. Był piękny z zewnątrz i na pewno taki sam w środku.
Jane nawet nie zapukała tylko weszła do środka, a ja zaraz za nią. Kazała mi poczekać na korytarzu, a sama weszła w głąb domu. Usłyszałam jej śmiech, śmiech Ariany.
To najlepsze wakacje...
Po kilku minutach ciocia mnie zawołała, a ja w tym momencie mega się zestresowałam. Nie wiedziałam jak to będzie pogadać z własną idolką i to nie podczas koncertu czy na jakimś oficjalnym spotkaniu tylko u niej w domu.
Po chwili zobaczyłam ją! Była ubrana w białą króciutką bluzeczkę z koronki, shorty i szpilki. Wyglądała cudownie i dodatkowo ten jej uroczy pół kucyk na głowie:
-Ariana, poznaj córkę mojej siostry.- wskazała na mnie.
-Bella- szybko odpowiedziałam, a Ariana od razu mnie przytuliła na przywitanie.
-Cześć kochana, twoja ciotka mówiła mi, że jesteś moją fanką tak?- zapytała mnie Ari z uśmiechem, który nie schodził jej z twarzy.
-Tak, jestem twoją wielką fanką.- zarumieniłam się.
-Mega się ciesze, że mogę cię poznać.- pociągła mnie za rękę i kazała usiąść na kanapie. Obie z ciocią zrobiły to samo.
-Sama nie wiem co teraz powiedzieć...- do oczu napłynęły mi łzy, ale nie chciałam przy niej płakać.
-Opowiedz mi coś o sobie, a później oprowadzę cię po moim domu i oczywiście jeśli będziesz chciała zrobimy sobie zdjęcie i dam ci autograf i co będziesz chciała.- oznajmiła.
***
Opowiedziałam Arianie trochę o sobie, o Polsce. Później tak jak obiecała, oprowadziła mnie po domu i pokazała mi swoją garderobę. Miała piękne ubrania tylko na pewno nie na moją figurę...
Zrobiłyśmy sobie zdjęcia, wzięłam od niej autograf i na zakończenie powiedziała, że chce mnie jeszcze spotkać.
Byłam w siódmym niebie. Wsiadłyśmy powrotem do auta i do Jane zadzwonił telefon:
-Tak Cody?- zapytała ciocia.
-Wiesz, która jest godzina? Czekałem na was, ale sam pojechałem do Justina. Jeśli nadal chce przyjechać to ją podwieś, a później będziesz musiała po nią przyjechać, bo ja zostaje tutaj na noc.- rozłączył się.
-Bella, chcesz jechać do Justina?- zapytała się odkładając telefon.
-Wiesz co, jeśli to nie kłopot to czemu nie.- stwierdziłam, że pojadę. Chciałam zobaczyć jak będzie się teraz zachowywał wobec mnie.
Była godzina 19, nie wiedziałam, że tak długo byłyśmy u Ariany. Kobieta po chwili podwiozła mnie przed blok i poinstruowała mnie, na którym piętrze mieszka chłopak.
Skierowałam się po schodach na drugie piętro i już po chwili stałam przed drzwiami. Zapukałam.
Od razu drzwi się otworzyły i stanął w nich Justin:
-Myślałem, że nie przyjdziesz.- zaprosił mnie do środka,
-Bo miałam nie przyjść.- powiedziałam od razu, nie miałam zamiaru owijać w bawełnę,
-Ale dlaczego?- zapytał się ze śmiechem.
-Pamiętasz wczorajszy wieczór?- zapytałam.
-A czemu niby miałbym nie pamiętać?- zapytał teraz już z większą powagą.
-A pamiętasz dzisiejsze przed południe u nas w domu?- pytałam dalej.
-Pamiętam...- czuł się niepewny.
-Więc wytłumacz mi co jest między nami? Zapominamy o wieczorze czy jednak nie?- zapytałam smutna.
-Matko, Bella, to rano źle odebrałaś... Była razem z nami twoja ciotka i gdyby się dowiedziała o tym, że siedziałem u ciebie w pokoju, wieczorem, sam nigdy nie spotkał bym się z tobą ani z Codym...- odpowiedział łapiąc mnie za rękę i lekko się uśmiechnął.
-Teraz to rozumiem...- oznajmiłam lekko speszona, ale przynajmniej wiedziałam o co chodzi.
On natychmiast przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. To było tak miłe uczucie, że nie chciałam się od niego odsuwać. Co się ze mną działo, pod jego wpływem miałam strasznie zróżnicowane emocje!
Powoli odsunął się ode mnie i nic nie powiedział tylko zaprowadził mnie na kanapę, gdzie czekał Cody.
Usiadłam obok Justina, przez cały czas trzymał mnie za rękę.
Gdy film się skończył prawie zasypiałam na jego ramieniu i nie chciałam fatygować ciotki aby po mnie przyjeżdżała. Była już 1:00 w nocy:
-Justin, czy mogę zostać u ciebie na noc?- zapytałam śpiącym głosem.
-Pewnie...- objął mnie ramieniem i pomógł wstać. Zaprowadził mnie do pokoju, chyba swojego ponieważ było tu dużo porozrzucanych ubrań, piłki no kosza, siatkówki itp. oraz cały był w stylu chłopaka:
-To twój pokój?-
-Tak.- usiadł obok mnie na łóżku.
-A ty gdzie będziesz spał?- nie chciałam aby spał prze zemnie gdzieś indziej.
-Obok ciebie tylko, że na podłodze.- oznajmił i zbierał się do wyjścia.
-Justin?
-Tak?- zatrzymał się w połowie drogi.
-Jak chcesz mogę się podzielić z tobą twoim łóżkiem, nie musisz spać na podłodze.- sama nie wiedziałam co ja robię, ale potrzebowałam jego bliskości.
-Dobrze, a teraz śpi My polish girl.
Podszedł do mnie jeszcze raz, pocałował w czoło i wyszedł. Miałam wielką nadzieję, że wróci szybko, ale nie przekonałam się o tym ponieważ zasnęłam.
****
Siemka, myślałam, że dzisiaj już nie dodam tego rozdziału, ale jednak. Wydaję mi się, że jest słaby, ale teraz jestem tak zmęczona, że nawet go nie rozumiem :D Jutro na pewno będzie lepszy rozdział, wrazie czego zrobię małą korektę tego, no ale zobaczymy ;)
Dobranoc :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz